z życia wzięte

12 października Dzień Dziecka Straconego – czas nie zaleczy tej rany

Dzień dziecka straconego

12 października Dzień Dziecka Straconego – czas nie zaleczy tej rany.

To było 9 lat temu. A dla mnie ciągle jakby wczoraj.
To 9 lat temu we wrześniu 2010 roku, dowiedziałam się, że jestem w ciąży umiejscowionej w bliźnie po cesarskim cięciu. Lekarz skierował mnie do szpitala. W szpitalu spędziłam 2 pełne miesiące. Przeżycia związane z pobytem w szpitalu i stratą dziecka będą ze mną chyba już do końca moich dni.
Nie ma nic gorszego dla kobiety, niż strata dziecka i nie mogę zgodzić się z powiedzeniem, że „czas leczy rany”. Moja rana, nawet po tylu latach nigdy nie została zaleczona. Nadal jest raną, może tylko zmieniło się to, że nie myślę o niej codziennie.
****Gdy tylko trafiłam do szpitala, miałam nadzieję, że moja ciąża się podniesie, że jakimś cudem trafi (przemieści się) z blizny do macicy. Tak się jednak nie stało.
To był koszmar, ponieważ oprócz tego, że powiedziano mi w szpitalu, że mojego dziecka nie da się uratować, to także codziennie uzmysławiano mi, że ja także jestem taką „bombą zegarową” i w każdej chwili też mogę pożegnać się z życiem, ponieważ ciąża jest przy jakiejś tętnicy która w każdej chwili może pęknąć.
Co wtedy czułam? Wielki strach. Nie bałam się wtedy śmierci, ale tego, że zostawię swojego wówczas 6 letniego syna. Co z nim będzie? Jak sobie poradzi taki mały bez mamy.
Wypłakałam morze łez, i chyba wtedy się poddałam. Nie chciałam nikogo widzieć, odbierać telefonów. 2 pełne miesiące w izolatce (pokój 1 osobowy w szpitalu). Tylko moje myśli i przeżycia.
Pan Bóg miał jednak dla mnie plan, zabrał moje dziecko (w 16 tygodniu ciąży), a mnie uchronił od śmierci.
I chciał aby po 6 latach od tych strasznych wydarzeń na świat przyszła nasza córeczka Marcelinka (skończyła już 3 latka).
Dzisiaj jest 12 października – to Dzień Dziecka Straconego. Jedyne co my mamy możemy zrobić, to pomodlić się za nasze Aniołki. 

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź