z życia wzięte

A u nas takie zmiany życiowe …….

A u nas takie zmiany życiowe …….

Dzień dobry,
Na początku krótkie usprawiedliwienie dlaczego mnie nie było na blogu przez ostatnie tygodnie.
Jak to w życiu często bywa, a zwłaszcza u nas, zachodzą ostatnio ciągłe zmiany, a dokładnie dzieje się tak od narodzin Marcelinki, czyli już od ponad dwóch lat.
Ostatnie tygodnie były szczególnie dla nas ciężkie, głównie przez choroby małej, ale też z powodu zmian zarówno tych zawodowych jak i domowych.
Ale wszystko po kolei.
Choroby Marcelinki rozpoczęły się na początku listopada zeszłego roku, dokładnie w momencie kiedy dostała się do państwowego żłobka, do którego prawie nie chodzi, ponieważ cały czas choruje. Wystarczy, że pojawi się w żłobka na 3-4 dni      i jest chora.
W listopadzie była w żłobku 5 dni, w grudniu 3, w styczniu 5, w lutym 4.
Przeszła już chyba wszystkie możliwe choroby od zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli, zapalenia ucha, paciorkowego zapalenia gardła, rota wirusa, ciągłego kaszlu i już nawet nie pamiętam co jeszcze.
Na szczęście trafiłyśmy w końcu na świetną Panią doktor, która mnie zrozumiała, jaka jestem bezradna i załamana przez te jej ciągle choroby. Przepisała Marcelince dwa suplementy na odporność, pierwszy z nich to LAKTOFERYNA a drugi SOLBETAN.
Mam nadzieję, że po jakimś czasie zobaczymy efekty ich działania.
Na dzień dzisiejszy mała znowu kaszle, chociaż troszkę mniej, po natarciu na noc amolem. Jutro mamy wizytę u pulmonologa, ponieważ tak naprawdę jest niekaszląca może 4 dni w miesiącu.

Kolejna zmiana, dotyczy mojego życia zawodowego, nie będę na razie zdradzała na jaki zawód postanowiłam się przekwalifikować, pochwalę się może jak będę miała już uprawnienia w kieszeni.
Puki co to przez 3 miesiące w każdy weekend uczęszczałam i chodzę nadal do szkoły, odbyłam już 180 godzin praktyk, jeszcze tylko w tą sobotę muszę zdać egzamin:) i szukać pracy w nowym zawodzie.
Do naszych zmian życiowych, doszła jeszcze nasza przeprowadzka pod Warszawę. Opuszczamy stolicę i będziemy mieszlai 20 km od Warszawy.
Do końca czerwca musimy się przeprowadzić do naszego nowego domu.
Każdą więc wolną chwilę, spędzam na wybieraniu podłóg, płytek, mebli, drzwi, parapetów i wszystkiego co tylko możliwe do wykończenia domu i wprowadzenia się.

Wszystko w czasie się  nałożyło, choroby małej, moja szkoła i przeprowadzka :).
I to wszystko przez tą naszą małą córcię, to dzięki niej postanowiliśmy wyprowadzić się pod Warszawę, wybudować dom, a mnie naprawdę oświeciło jakie mam powołanie zawodowe 🙂

Obiecuję bywać tu częściej i pozdrawiam wszystkich czytelników.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź