parenting

Choroba i zabawa – czy to musi się wykluczać?

choroba i zabawa

Choroba i zabawa – jak to sprytnie połączyć

Jak sprawić, aby choroba i zabawa szły ze sobą w parze? Dobrze wiemy, jak w normalnej sytuacji dzieci potrafią się nudzić, a co dopiero w czasie choroby… My jesteśmy skupieni na tym, żeby pielęgnacja przebiegła jak należy, leki podane o czasie, szklanka z sokiem była na wyciągniecie ręki, a kołdra skrywała bose pięty. Nasze dzieci widzą to zupełnie… inaczej 😉 Bo oprócz tego, że nudzą się niemiłosiernie, to – mając już nasza uwagę skupioną na sobie – solidnie wymyślają.

Jeszcze chory czy już rekonwalescent?

Pominę tu sytuacje, w których choroba jest okupiona silnym kaszlem, wysoką gorączką, bólami głowy i stanem rozbicia. Dobrze wiemy, że wówczas najważniejszy jest sen i świadomość, że mama lub tata są blisko. Ta obecność buduje poczucie bezpieczeństwa, a mniej stresu to szybszy proces ozdrowieńczy.

I o ten proces głównie mi chodzi. Dziecko jeszcze leży, ale czuje się na tyle dobrze, że w swojej opinii może nie tylko wstać, ale wręcz ganiać po domu na pełnej petardzie! Ma więcej sił, jest wyspane i wypoczęte, ale wciąż – co niełatwo jest wytłumaczyć – całkiem zdrowe jeszcze nie jest. Jak więc zatrzymać dziecko w łóżku na tyle sprytnie, żeby nie czuło się głęboko nieszczęśliwe, a wręcz przeciwnie: sprawić, aby to łóżko było polem do zabawy, podczas której zapomina się o chorobie? Sprawdźmy, czy połączenie „choroba i zabawa” jest możliwe. Oczywiście telewizor, tablet itp. to najprostsze rozwiązanie, ale o nich pomyślmy w ostateczności, ok?

Książka – pewniak nr 1

Mamy z górki, gdy dziecko dobrze już samo czyta i czytać lubi. Podrzucenie kilku ciekawych i wciągających książek będzie nas kosztowało przejrzenie domowej biblioteczki lub wizytę w osiedlowej filii. Generalnie książka zdejmie z nas obowiązek nieustannej obecności przy dziecku. Jeżeli zaś dziecko samo nie czyta, też dobrze – spędzi ten czas z nami, słuchając, jak my czytamy. Być może świat, jaki zobaczy w swojej wyobraźni sprawi, że szybciej zaśnie, może w głowie pojawią się jakieś pomysły i inspiracje, a może – najzwyczajniej w świecie – w poczuciu absolutnego szczęścia będzie nas mogło potrzymać za rękę. To czas tylko dla nas 🙂

Palcem po plecach… pisane

Jeżeli dziecko wciąż jeszcze jest dość słabe i powinno jednak leżeć, polecam zabawę, którą uwielbia się chyba na każdym etapie. Palcem piszemy na plecach znak, literę, cyfrę, a dziecko zgaduje, co to jest. Jest to także doskonała okazja do lekkiego, uspokajającego i odprężającego masażu. A chyba wszyscy lubimy masaże?

Teatrzyk

Tutaj wszystko zależy od kreatywności rodzica. Możesz zafundować dziecku tajemniczy, chiński teatr cieni albo włączyć rodzinę do teatrzyku kukiełkowego. Za scenę wystarczy oparcie krzesła, a nastrój zbuduje odpowiednie światło. Możesz zachęcić dziecko do „podrzucania” kwestii lub na bieżąco budowania scenariusza. Zabawa murowana!

Rebusy i zgadywanki

Tutaj dziecko, nawet nie wstając z łóżka, może popisać się wiedzą z wybranego tematu. Niech królują ulubione bajki i filmy, postacie, przysłowia i powiedzonka czy nazwy codziennych przedmiotów. Zgaduj-zgadula to okazja do śmiechu, wysiłku intelektualnego, a dla rodziców – odświeżenia pamięci. Możecie pisać, rysować, pokazywać – wybór jest Wasz.

Gry planszowe

Za stół w zupełności posłuży nam kołdra – bo tu nie o gładką powierzchnię chodzi, tylko o dobrą zabawę! Ruchy tektoniczne pościeli wytrzyma i poczciwy „chińczyk”, i „monopol”, a nawet gry tematyczne i przygodowe. Na szczęście w każdym domu jest chyba zapas takich gier, zwłaszcza że w ostatnich latach przeżywają one prawdziwy renesans.

Artysta w natchnieniu

Nasze dziecko lubi rysować? Fantastycznie! Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby nawet w chorobie oddawało się swoim ulubionym zajęciom. Wystarczy na pościel położyć twardszy karton, a już prace artystyczne nabierają rumieńców. Z przyczyn oczywistych nie polecam malowania farbkami, bo z pracowni malarskiej zrobi się nagle pole bitwy, a tego nie chcemy, prawda?

W księgarniach mnóstwo jest pozycji z kolorowankami dla dzieci w różnym wieku i warto mieć takie coś w domu „na czarną godzinę”. Dla zestresowanych i zmęczonych rodziców polecam kolorowanki dla dorosłych. To niesamowicie relaksuje!

Mini kasyno

Gry karciane stwarzają mnóstwo możliwości – zabawy pamięciowe, zgadywanki, „Piotruś”, wojna… Samą zabawą może być porządkowanie kart według koloru, figur (od dwójek do asa i na odwrót), układanie z nich domków. Zajęcie będą miały nie tylko ręce, ale i głowa.

Oczywiście zawsze w odwodzie mamy kilkanaście kanałów tv albo zestaw gier w komputerze czy na tablecie. Starajmy się jednak, aby był to „plan B”. Dziecku potrzebna jest nasza obecność, uwaga, poczucie, że ktoś się nim opiekuje. Własnie nasza obecność gwarantuje, że choroba i zabawa dadzą się połączyć 🙂

Nie zapomniane zabawy

Pamiętamy kiedy sami byliśmy mali i te zabawy typu: ciuciu babka, mamo mamo, raz dwa trzy baba jaga patrzy i inne? (klik).

 

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź