z życia wzięte

Czasem bywają takie dni….

radość z macierzyństwa

Czasem bywają takie dni….

Jak to w życiu bywa, czasem bywają takie dni, że jestem zmęczona, mam wielkie cienie pod oczami i nawet kilogram pudru ani korektor tego nie może zatuszować.

Dzisiaj na przykład poszłam spać koło 23-ciej, kiedy o 1 w nocy mała już się obudziła z płaczem i tak do 3.30 nad ranem (dzisiaj pierwszy raz, wzięłam ją do siebie do łóżka, bo zawsze śpi sama w łóżeczku – od urodzenia). Zanim ponownie zasnęłam, to była już 6 rano kiedy i Marcelinka zdążyła się wyspać.

Musiałam wypić dzisiaj kilka kaw, sińce pod oczami mam jeszcze większe niż zawsze, ale i tak mam jakiegoś „powera” do działania. A ponieważ dzisiaj jest Dzień Wagarowicza, pomyślałam, że zabiorę swoje dzieciaki i razem ze swoją kochaną przyjaciółką Natalią, zrobimy szybko jakąś Marzannę i pójdziemy na spacer nad Wisłę, utopimy zimę.

Marzanna utopiona, nie dała się podpalić ponieważ strasznie wiało, ale liczył się cel. Była zabawa i dużo śmiechu.

Czasem myślę, że my dwie jesteśmy bardziej dziecinne, spragnione zabawy i radości niż dzieci.

Wróciliśmy wszyscy do domu, upaprani błotem po kolana, aż tak, że i kurtki wylądowały w praniu.

Jedynie co mnie dzisiaj zaskoczyło? To zupełny brak wagarowiczów nad Wisłą. Ciekawe gdzie teraz chodzi młodzież na wagary?

Może przekonam się za rok, jeśli nasz syn postanowi uciec z lekcji. W tym roku niestety miał wizytę u lekarza, a dopiero potem spędził Dzień Wagarowicza jako nasz fotograf :).

A ja matka zamiast teraz pójść spać korzystając z drzemki Marcelinki, wiecie co robię? Będę lepiła pierogi ruskie.

Tak szkoda mi życia na spanie w dzień. Wolę czerpać radość, widząc minki moich kochanych pociech jak wcinają pierogi.

P.S. Wizerunku syna na zdjęciach brak, ponieważ mam całkowity zakaz go rozpowszechniania w sieci, co szanuję i liczę się z jego prośbą 🙂

Miłego dnia.

WIOSNA 2018.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź