parenting z życia wzięte

Jak trudno nam matkom odciąć pępowinę od naszego dziecka

macierzyństwo

Jak trudno nam matkom odciąć pępowinę od naszego dziecka.

Cześć Drogie Mamy, czy czytając tytuł tego postu wiecie co mam na myśli?

Nie wydaje mi się, aby problem z „odcięciem pępowiny” z naszym dzieckiem, a może dziećmi dotyczył wszystkich mam, ale na pewno dużo z nas jest tak oddaną matką, że zawsze ale to, zawsze przedkłada dobro dziecka nad swoje.

Ale czy na pewno dobrze robimy?

Z upływem lat, teraz, kiedy jestem drugi raz mamą i to w dużych odstępach czasu (nasz  syn skończy zaraz 15 lat a nasza córeczka skończyła 2 latka), widzę swoje błędy.
Bardzo długo zastanawiałam się skąd może wynikać takie uczucie, kiedy np. zostawiasz dziecko w żłobku czy w przedszkolu, czy gdziekolwiek i z kimkolwiek innym i masz uczucie, że ono cierpi, bo przecież Ty też cierpisz zostawiając je.

Czasami te nasze problemy z odcięciem tej „pępowiny” od naszych dzieci mogą wynikać z naszego dzieciństwa i później przekładać się na nasze dorosłe życie.

Kiedy byłam jeszcze dzieckiem (chyba 4 klasa podstawowa), moi rodzicie wyjechali na dłuższy okres za granicę (coś około roku), zostawiając mnie i mojego młodszego brata pod opieką dziadków. Dziadkowie owszem wspaniali, ciepli, dobrzy, cudowni – ale nigdy, przenigdy nie zastąpią rodzica.
I nie chodzi tutaj o pozostawienie dziecka na dzień, trzy czy tydzień z babcią czy ciocią, ale na kilka miesięcy.
Takie zostawione dziecko na początku cierpi – bo tęskni, później przyzwyczaja się do nowej sytuacji, ale w jego psychice jakaś ta tęsknota za rodzicami zostaje na całe życie.
Dlatego kiedy wkraczamy w dorosłe życie, mamy już swoje dzieci, nie chcemy popełnić błędów rodziców i chcemy naszemu dziecku zapewnić spokój, ciepło, przede wszystkim dom.
My mamy przedkładamy dobro dziecka nad nasze, a nawet zwykłe wyjście do kina z koleżanką wywołuje w nas poczucie winy.

Ja jako dorosła i nie taka młoda już mama, wiem, że gdy moje koleżanki często mówiły mi, że nie umiem „odciąć pępowiny” od swoich dzieci, miały po części rację. Ale teraz wiem, skąd to wynikało.

Nigdy nie zostawiłabym dziecka pod opieką dziadków czy cioci na kilka miesięcy czy tygodni.
Teraz przy Marcelince, nie mam nic przeciwko zostawiania jej na kilka godzin czy dzień z nianią czy babcią (nawet cieszę się że mogę ją z kimś na chwilę zostawić i mieć czas tylko dla siebie. Ale tak jak napisałam to dzień, czy góra kilka dni, nie więcej).

Taki jeden dzień, z fajną babcią czy nianią- pokaże dziecku, że mama nawet jak gdzieś pójdzie to  i tak szybko wróci, a nasze dziecko  przede wszystkim miło spędzi czas z inną osobą.

Do pewnych spraw jednak nawet dorosła kobieta musi dojrzeć 🙂

 

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź