parenting z życia wzięte

Zakupy z dzieckiem, czyli dlaczego pożegnałam dawną przyjemność

zakupy z dziekciem

Zakupy z dzieckiem… To prawdziwa szkoła przetrwania

Kiedy dzisiaj po obiedzie usypiałam małą zaczęłam się zastanawiać, czy było coś, co lubiłam kiedyś robić, a teraz nie lubię? Jak to się stało, że straciłam do tego całe serce i ochotę, a jeszcze niedawno kojarzyło się z relaksem i przyjemnością? Od razu wiedziałam, co to takiego – to zakupy z dzieckiem

To, co kiedyś było dla mnie przyjemnością, teraz stało się czymś, co muszę załatwić. Już na samą myśl, że muszę się tam udać z moim dzieckiem, już mi się się włosy jeżą i mam wizję: jak moje dziecko wstaje z wózka, wrzeszczy, bo jest mu gorąco i chce wyjść na dwór… A musi czekać, aż mama załatwi sprawę.

Nie rozumieją tego osoby, które nie mają małych dzieci, dlatego głównie do nich adresuję ten post.

Zakupy z dzieckiem to nie fanaberia, tylko absolutna konieczność

Wiem, że można wybrać się na zakupy na spokojnie samemu, kiedy mąż lub żona wróci z pracy. Często jednak są takie sytuacje i dni, że nie mamy wyjścia. Akurat zabraknie nam pieluch w ciągu dnia, a może chusteczki się skończyły, czy soczki „wyszły” lub nie mamy z czego zrobić obiadu. Trzeba wtedy „spakować” dziecko do wózka i wybrać się do sklepu.

Życzliwość i zrozumienie to największa pomoc

I tu zaczyna się jazda. Robisz zakupy w pośpiechu, wrzucasz szybko do koszyka to, o czym pamiętasz (zazwyczaj połowy i tak zapomnisz kupić). Dziecku do rączki wciskasz bułkę, aby tylko chociaż na chwilę czymś je zająć i biegniesz ustawić się w kolejce do kasy. Dziecku zazwyczaj robi się już gorąco, nudno, bułką się nacieszyło i zaczyna wstawać z wózka, krzyczeć lub płakać. Uciszasz maluszka, mówisz „ciii ciii już zaraz wychodzimy, jeszcze chwileczkę” a te 7 czy 8 osób przed Tobą zwyczajnie udaje, że nie słyszy płaczu dziecka i jego krzyków.

Ja nie wiem skąd u ludzi jest taka znieczulica, brak zrozumienia. Jak można myśleć tylko o sobie?

Przez te 16 miesięcy, od kiedy muszę czasem zrobić zakupy z małą, może ze dwa razy ktoś ustąpił nam miejsca w kolejce… W obu przypadkach była to kasjerka, która pracowała akurat w tym sklepie.

Drodzy Państwo – okażcie trochę zrozumienia i ustępujcie miejsca matkom lub ojcom, którzy często nie mają wyjścia i muszą zrobić zakupy z dzieckiem. Przecież trzeba coś jeść, nakarmić czymś dziecko czy kupić pieluchy, a nie zawsze mamy z kim zostawić maluszka.

I nie chodzi tu o wygodę matki czy ojca, ale tylko i wyłącznie o DZIECKO !!! Dziecko, które jeszcze jest małe i nie rozumie, czemu musi czekać.

Pozdrawiam

 

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź