parenting z życia wzięte

Rodzeństwo to nie rodzice

rodzeństwo to nie rodzice

Rodzeństwo to nie rodzice

Choć rodzeństwo to nie rodzice, zbyt wielu z nas wciąż jeszcze o tym zapomina, widząc w starszych dzieciach swoich zastępców. W rodzinie role muszą być jasno określone i wynikające ze świadomego rodzicielstwa. Nikt nas – rodziców  – nie wyręczy.

Pomoc mile widziana

Starsze rodzeństwo nie może być traktowane jak pełnoetatowi opiekunowie. Nawet jeżeli różnica wieku pomiędzy naszymi dziećmi daje wrażenie, że te starsze mogą przejąć nasze obowiązki – to nadal są tylko dzieci! Warto je wdrażać w obowiązki, ale na zasadzie obserwowania, uczestnictwa i pomocy. I to wszystko! Zapomnijmy o tym, że starszy brat lub siostra przejmie pełną opiekę nad niezwykle wymagająca i absorbującą istotą jak niemowlę czy nawet kilkulatek.

Kto jest odpowiedzialny?

Rodzice to osoby dorosłe i w pełni świadome spoczywającej na nich odpowiedzialności. Dziecko wielu spraw nie tyle nie pojmuje, co nawet nie zdaje sobie z nich sprawy. Nawet działając w dobrej wierze może zrobić maluszkowi krzywdę, a co gorsza – rodzice wyciągną z tego konsekwencje. Ale bądźmy szczerzy: czy w tej sytuacji nie będzie to najzwyklejsze odsunięcie od siebie poczucia winy i obciążenie nim własnego dziecka? Bo to my zawiedziemy, a nie ono!

Kocha czy… toleruje?

Zmuszanie starszego dziecka do pełnej opieki nad rodzeństwem skutkować może zachwianiem ich prawidłowych relacji i towarzyszących im emocji. Zamiast miłości, troski i empatii zaczną odczuwać niechęć, zmęczenie i frustrację, a w skrajnych przypadkach – strach. Rodzeństwo oddane pod opiekę będzie przykrym i uciążliwym obowiązkiem, odbierającym dzieciństwo, które zanim na dobre się zaczęło – już się skończyło.

Czym skorupka za młodu…

Skoro rodzeństwo to nie rodzice, czego w takim razie możemy od naszych starszych dzieci oczekiwać? Niczego. Możemy jedynie starać się, aby poprzez obserwację i możliwość pomocy uczyły się odpowiedzialności, zamiast być nią obciążane. Że nauczą się reagować empatią wynikającą z miłości i przywiązania, a nie złością czy zniecierpliwieniem. Że zechcą same, gdy będą na to gotowe, wprowadzać swoje młodsze rodzeństwo do swojego świata. Pamiętajmy, że już samo pojawienie się w domu „konkurencji” do uwagi i uczuć rodziców jest dostatecznie trudne i stresujące. Gdy jeszcze dołożymy obowiązki przynależne dorosłym sprawimy, że bezpowrotnie utracimy szansę na zbudowanie mocnych więzi pomiędzy naszymi dziećmi.

„Dziękuję, że jesteś!”

Mały pomocnik będzie się czuł wyróżniony, gdy za spontaniczna pomoc zostanie pochwalony. Będzie czuł się potrzebny, a nie wykorzystywany. Za każdą formę pomocy powinien być pochwalony, a gdy popełni błąd pamiętajmy, że miał pełne prawo o czymś po prostu nie widzieć i dlatego należy z nim rozmawiać, zamiast krzyczeć i stosować kary. Docenienie jego obecności podczas obowiązków przy młodszym dziecku przełoży się chęć większego zaangażowania i za moment może się okazać, że pod naszym bacznym okiem wyrósł czuły opiekun.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” na moim profilu na Facebooku:

Markatomi.pl

lub udostępnij go swoim znajomym.

Dziękuję!

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź