parenting

Umuzykalnienie dziecka

umuzykalnienie dziecka

Umuzykalnienie dziecka – potrzeba czy fanaberia

Umuzykalnienie dziecka to naturalny proces, którego początek trudno jest ustalić. Dziecko słyszy dźwięki już w łonie matki, a nauka potwierdza, że muzyka ma na nie uspokajający wpływ. Po narodzinach dziecko pamięta dźwięki, które go otaczały, doskonale rozpoznając te, które wpływały na niego kojąco, a które stymulowały negatywnie. Jak uczynić muzykę naturalnym czynnikiem w życiu dziecka?

Muzyka łagodzi obyczaje

Nie bez powodu matki od tysięcy lat śpiewały swoim dzieciom kołysanki – niski głos, delikatna linia melodyczna, wyciszenie – to wszystko sprawiało, że dzieci, uspokojone i w poczuciu absolutnego bezpieczeństwa zasypiały.

Pytanie – dlaczego do tego nie wrócić? Dlaczego nie stymulować dziecka od najwcześniejszych chwil jego życia dźwiękami muzyki, niekoniecznie usypiającymi? Umuzykalnianie dziecka już od okresu niemowlęctwa nie jest niczym nienaturalnym czy na wyrost. Nikt nie mówi przecież od razu o szkole muzycznej i klasie fortepianu, ale o wesołych, pobudzających pozytywnie dźwiękach, przy okazji których dziecko się rozwija na wielu płaszczyznach.

Kiedy zaczynamy?

W ciągu ostatnich lat powstało wiele projektów, które realizowały umuzykalnienie dzieci poprzez zabawę – nawet tych najmłodszych. Istotnie jest, że dzieci nie muszą same już śpiewać czy grać, aby odczuwać z tytułu obcowania z muzyką przyjemność. Zajęcia są prowadzone już w żłobkach i różnych osiedlowych klubikach. Maluszki spędzają ten czas w gronie innych dzieci, w opiekuńczych i bezpiecznych ramionach mamy lub taty, w otoczeniu kolorów, w ruchu, na wspaniałej zabawie. Konotacja odczuwanej przyjemności podczas takich zajęć zostaje zapisana w mózgu dziecka jak na twardym dysku i ma przełożenie na jego całe życie.

Marcelinka (obecnie 20 miesięcy) chodzi na zajęcia do osiedlowego klubiku Szansa. U nas wygląda to tak, że przeważnie siedzi całe zajęcia u mnie na kolanach i słucha oraz obserwuje. Jest dzieckiem nieśmiałym i na siłę nie każę jej nic robić, przyjdzie czas, że sama się otworzy. Ale wiem, że coś wynosi z tych zajęć, ponieważ czasami chodzi po domu i pokazuje niektóre rzeczy które widziała na zajęciach.

Wybór jest szeroki, ale możliwy do sprecyzowania

Naturalną konsekwencją procesu umuzykalnienia dziecka jest rozbudzenie jego zainteresowania źródłem dźwięków. Każdy lubi co innego, dlatego jednego zainteresują cymbałki, innego – bębenek, a jeszcze kogoś: flet. Okres przedszkolny to czas definiowania upodobań i dobry moment na pierwsze kontakty z instrumentami. Na szczęście częstymi gośćmi przedszkoli są przedstawiciele szkół muzycznych bądź ognisk, którzy już na tym etapie starają się odpowiednio pokierować dziecięcymi fascynacjami muzyką. Nierzadko właśnie wtedy podejmowane są pierwsze decyzje odnośnie wyboru instrumentu lub zajęć ze śpiewu.

Niezdecydowanie – to nic groźnego

Naprawdę, nie martwmy się tym, że nasze dziecko co i rusz zmienia obiekt zainteresowania. Zaczyna się od skrzypiec, potem w roli głównej jest gitara, aby ostatecznie edukację muzyczną zakończyć na pianinie. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich stać na lekcje i ciągłe wymiany, a w ślad za tym – zakupy instrumentów, ale i na to znajdzie się rada. Naszym zadaniem będzie wspieranie jego muzycznych pasji przy zachowaniu zdrowego rozsądku. Gitarę można kupić „z drugiej ręki” i nie zajmie ona dużo miejsca, ale już z perkusją czy fortepianem… może być gorzej 😉 Generalnie chodzi o to, aby pomóc dziecku w podjęciu wyboru i wytrwaniu w nierzadko ciężkiej pracy.

A nawet, jeżeli dziecko nigdy nie będzie wirtuozem skrzypiec czy gwiazdą muzyki pop – jego kontakt z muzyką będzie miał wyłącznie dobre skutki.Tak było w przypadku naszego syna, kiedy jako 6 latek chodził na zajęcia gry na keybordzie. Po roku nauki sam stwierdził, że mu się to nie podoba i więcej nie chce się uczyć. Mimo wszystko zaprocentowało to w szkole, ponieważ znał nuty i do dzisiaj je pamięta (a jest w 7 klasie).

Nie ma więc nad czym się zastanawiać – umuzykalniajmy nasze dzieci już od pierwszych etapów ich życia.

Naprawdę warto!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” na moim profilu na Facebooku:

Markatomi.pl

lub udostępnij go swoim znajomym.

ZOSTAW ŚLAD, ŻE TU BYŁEŚ/AŚ – TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE !

Dziękuję!

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź