parenting z życia wzięte

Zdjęcia dzieci w sieci – ostrożność obowiązkowa

zdjęcia dzieci

Zdjęcia dzieci – powód do dumy, ale i poważny problem

Zdjęcia dzieci mamy już niemal na wszystkich nośnikach cyfrowych. Zapełnione są karty pamięci w telefonach, smartfonach, komputerach… I to jest wspaniałe, że chcemy dokumentować chwile, które przecież trwają tak krótko i są tak ulotne. Ale czy warto nierozważnie dzielić się nimi z całym światem? Bo co w takim razie zostanie tylko dla nas?

WWW, czyli świat w zasięgu ręki

Nie dziwmy się, że na świat mówi się „globalna wioska”. Przepływ informacji ma niesamowite tempo i zasięg. To, co wydarzyło się na jednej półkuli, znane jest także na tej drugiej niemal w ułamku sekundy. Wystarczy coś „opublikować”. I niby fajnie jest wiedzieć co, gdzie i kiedy. Ale chrońmy swoją intymność, a przede wszystkim – chrońmy intymność i prywatność naszych dzieci, zamiast – nierzadko bezmyślnie – eksponować coś bez ich wiedzy i zgody. Głównie mam na myśli publikację zdjęć dzieci bez ubrań, kiedy przebywamy na wakacjach często nad wodą, plaży cieszymy się chwilą i wrzucamy zdjęcia naszych dzieci na golasa, nie zastanawiając się nawet jakie to może mieć konsekwencje. Wyobraź sobie, że wrzucasz zdjecie dziecka bez pieluszki na instagram czy facebooka, onaczasz specjalnym hasztagami a tam na całym świecie pewni pedofile tylko czekają na takie hasztagi i po minutach mają zdjęcie Twojego gołego dziecka już u siebie.
To jest straszne, ale często nieświadomie popełniamy ten błąd.

Życie publiczne

Zastanówmy się chwilę i z pozycji osoby dorosłej spróbujmy ocenić, jak byśmy się czuli, gdyby nagle, w towarzystwie, w pracy czy przy innej okazji ktoś nagle wyciągnął nasze zdjęcia z okresu niemowlęctwa, a my nie mamy pojęcia, skąd je ma. A na zdjęciu słodki bobas, zabawnie golutki, przecież to takie niewinne… Niestety, tylko z pozoru. Bo coś, co zostało opublikowane w internecie raz, nigdy z internetu nie znika. Można to zablokować, ale marne szanse na to, że coś nie zostanie wygrzebane i wykorzystane wbrew naszej woli. Czy naprawdę chcemy taką sytuację zafundować własnemu dziecku?

Dziecko ma swoje prawa

Ma przede wszystkim prawo do ochrony. I to my – rodzice i bliscy – mamy mu tę ochronę zapewnić. Otoczyć opieką i dać poczucie bezpieczeństwa. Ale trudno mówić o bezpieczeństwie, gdy zdjęcie naszego gołego dziecka niefrasobliwie wędruje na ekran np. osoby z zaburzeniami na tle seksualnym, prawda? Nigdy do końca nie wiemy, w jakim celu będzie ono wykorzystane. Co gorsza, po naszych wpisach, jak po nitce do kłębka, ktoś obcy dociera do naszych dzieci. Nie znamy zamiarów wszystkich ludzi, ale dobrze wiemy, że nie wszyscy mają zawsze dobre intencje…

Publikacje w mediach społecznościowych – to tylko Twój wybór

Nie trzeba na bieżąco i nieustannie informować wszystkich dookoła, co się u nas aktualnie dzieje. Ograniczmy się do tego, co jest specjalną okazją – fajne wakacje, miłe spotkanie towarzyskie, spacer. Starajmy się, aby nasz profil był „naszym” profilem i świadomie wybierajmy to, co warto tam zamieścić. Wystarczy poczekać kilka lat i nasze dzieci nam podziękują, że nie były wbrew swojej woli na każdym „słupie ogłoszeniowym” w internecie. Wiadomo, że rodzice są dumni ze swoich pociech, ale to, co dotyczy rodziny, nie musi dotyczyć ich 450 znajomych. I znajomych ich znajomych. A co gorsza – przypadkowych osób. Zdjęcia dzieci z pewnością wymagają specjalnego traktowania.

Domowa galeria

Skoro chcemy, aby uśmiechnięte (choć nie zawsze… 😉 ) buźki naszych dzieci towarzyszyły nam przez większość czasu, utwórzmy własną, domową galerię. Przeznaczmy na to choćby i całą ścianę, gdzie w pięknych ramkach zdjęcia dzieci będą odpowiednio wyeksponowane, ale bez niebezpiecznego ekshibicjonizmu na forum publicznym. Pomyślmy o naszych dzieciach jak o osobach, które – tak jak my – chcą i mogą decydować o zakresie swojego życia, którym chcą się dzielić z innymi. Potraktowanie ich w taki właśnie sposób to wyraz miłości, troski i ogromnego szacunku.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź