moje podróże

Jak zwiedzić Nowy Jork za darmo?

Nowy Jork… Któż o nim nie marzy?

Nowy Jork jest miastem, które jak raz się odwiedzi, zawsze chce się tam wrócić. My już kilka razy mieliśmy okazję zwiedzić to jedno z największych miast na świecie. Ostatnio 2 lata temu.

Dzisiaj przedstawię Wam w wielkim skrócie  miejsca, które można zwiedzić za darmo, a są warte zobaczenia, tak samo jak płatne zwiedzanie np. Statuy Wolności czy wjazd na One World Trade Center.

1. High Line

High Line, to niegdyś linia kolejowa przebiegająca przez 22 przecznice Nowego Jorku, wzdłuż zachodniego brzegu Manhattanu. Dzisiaj, to  piękny park i jedna z atrakcji miasta. Zwiększający się ruchu samochodów ciężarowych doprowadził do spadku zapotrzebowania na transport kolejowy i tym samym została zamknięta część linii, następnie w 1980 roku całkowicie został wstrzymany ruch pociągów. Na opuszczonej linii kolejowej rozwinęła się dzika roślinność. W latach 90., władze miejskie postanowiły wyburzyć nieużywaną estakadę, co częściowo zostało wykonane. Na szczęście znalazły się osoby, które postanowiły ocalić linię. Projekt rewitalizacji High Line  został wyłoniony w ramach otwartego konkursu. Zwycięzcy przedstawili ideę liniowego parku. Zaadaptowane miały być stalowa konstrukcja estakady, infrastruktura techniczna i szyny dawnych torów.

 A jak jest dziś?

Obecnie jest to wspaniały park, który wygląda naprawdę imponująco. Z zatłoczonej, gwarnej ulicy, z betonowej pustyni, gdzie praktycznie nie ma zieleni, wchodzi się na wiadukt. Zewsząd otacza nas różnorodna roślinności, oczy nieprzyzwyczajone do tak intensywnej zieloni zaczynają odpoczywać.  Na moment można zapomnieć, że jest się w samym centrum blisko 9 mln metropolii. A wystarczy spojrzeć w górę, żeby znów ujrzeć charakterystyczne dla Nowego Jorku schody pożarowe przyklejone do elewacji budynków, albo wychylić się za wiadukt i z góry pomachać żółtym taksówkom. Na mnie zrobiło to duże wrażenie.

Poniżej kilka fotek, które w niewielkim stopniu oddają  klimat i urok tego miejsca.

 

 

 

 

 

2. Chinatown

Chinatown,  to dzielnica zamieszkała głównie przez Azjatów, w przeważającej większości z Chin. To mini miasto, naprawdę robi wrażenie. Przez moment można poczuć się jak na drugim końcu świata. Wszędzie oprócz napisów literami łacińskimi znajdują się zwroty pisane znakami azjatyckimi. Na ulicy, tygiel kulturowy, mieszkańcy Azji, nowojorczycy, turyści. Morze ludzi, wszyscy gdzieś biegną, nieustanny, hałas. W sklepikach można kupić regionalne przysmaki żółwie, żaby, czy raki.

Warto dać się ponieść gwarowi ulicy  i potargować się z chińskim sprzedawcą o  two pounds żab :-).

 

 

 

 

3. Podziemne stacje metra

Nie można być w Nowym Jorku i nie skorzystać z metra. Jeśli umiemy choć trochę posługiwać się mapą, to nie sposób zgubić się w tej, na pozór, skomplikowanej plątaninie linii. Pociągami Subway’a można przemieszczać się między wszystkimi dzielnicami miasta w relatywnie krótkim czasie. Pociągi jeżdżą całą dobę, siedem dni w tygodniu. Jest to największa, pod względem liczby stacji kolej miejska na świecie. Na Manhattanie kolejka jest poprowadzona pod ziemią, w innych dzielnicach część linii i stacji znajduje się na wiaduktach. Trzeba przyznać, że zwłaszcza podziemne stacje mają swój niepowtarzalny klimat. Żeby zapewnić dobrą komunikacje pasażerom, linie muszą się krzyżować, większość przystanków jest wielopoziomowa, lub perony rożnych linii są połączone za sobą długimi korytarzami. Jedną z najgłębiej położonych stacji jest stacja linii Q i F – Lexington Ave/63St.

Centrum kultury off-owej

W tych największych, tworzących niemal drugie podziemne miasto, jak np. 14St -Union Sq, czy Grand Central 42 Str, można spotkać artystów, którzy tańczą, śpiewają, grają. Zdarza się, że gwiazdy światowego formatu, również występują tam incognito. Ale nie tylko ludzie korzystają z tego ogromnego organizmu. Do życia w tunelach i stacjach świetnie przystosowały się szczury, które przez nikogo nie niepokojone spacerują sobie, ignorując obecność człowieka. Widok dość częsty, zwłaszcza nocą, chociaż za dnia też można spotkać przedstawicieli tego gatunku.

Po mimo całej swojej brzydoty, wiecznych remontów, utrudnień zwłaszcza w weekendy, dusznych i zatłoczonych stacji, brudnych peronów, trzeba przyznać, że New York City Subway zarządzany przez MTA ma niepowtarzalny klimat.

Mnie, niezmiennie nowojorski Subway będzie kojarzył się z nitowanymi, stalowymi słupami podtrzymującymi stropy podziemnych stacji, czy wiaduktów, z sygnałem dźwiękowym i towarzyszącym mu, tak charakterystycznym komunikatem: „stay clear of the closening door please”, słyszanym przy zamykaniu drzwi odjeżdżających pociągów.

 

 

 

 

 

4. Brooklyn Bridge

Brooklyn Bridge łączy nowojorskie dzielnice Brooklyn i Manhattan, które oddziela od siebie East River. Budowę ukończono w 1883. Był wtedy jednym z największych na świecie stalowych mostów wiszących. Na moście jest specjalny chodnik (nad jezdnią dla samochodów) dzięki, któremu piesi mogą swobodnie spacerować. Do dziś utkwił i w pamięci jeden obrazek, kiedy w 2003 r., podczas wielkiej awarii prądu, gdy przestało działać metro, tysiące ludzi wracały tą drogą z pracy do domów. Bardzo często miałam okazję podziwiać ten piękny symbol Nowego Jorku, jadąc kolejką po innym moście łączącym  Brooklyn i Manhattan – Manhattan Bridge.

Niemal dwa kilometry historii

Ciekawe, że dopiero będąc w Nowym Jorku po raz czwarty, zmobilizowałam się żeby po nim przejść, a wybrałam chyba najgorszy dzień z możliwych, upał dochodził do 35C, palące słońce i wilgotność sięgająca 90% (jak to w Nowym Jorku w samym środku lata). Trudy tego spaceru bez wątpienia zostały wynagrodzone niezwykłym uczuciem, kiedy będąc już na kładce, wśród tych wszystkich stalowych lin, miałam wrażenie, jakbym wpadła w pajęczynę tego niezwykłego miasta. Na moście poczułam się jak mała muszka złapana w sieć rozwieszoną między dwoma brzegami Est River, tkaną od przeszło 135 lat, przez ogromnego pająka, ze zdarzeń, przeżyć, historii nierozerwalnie związanych z miastem i mających wpływ na losy ludzi na całym świecie. A może to przez ten upał, dopadły mnie takie refleksje. Na szczęście na Brooklyn Bridge nie ma problemu, jeśli ktoś w upalny dzień zapomni zabrać ze sobą wodę. Co prawda na samym moście nie znajdziemy sklepów ale przedsiębiorczy amerykanie oferują schłodzoną wodę mineralną, o jakże miłej dla polskiego ucha nazwie Poland Spring. Za jedyne 5$ litrowa (lub jak to woli 33,8 fl oz) butelka, prosto ze styropianowego pudła wypełnionego wodą i resztkami lodu.

Naprawdę warto. Tak pysznej wody nigdy nie piłam 🙂

 

5. Times Square

Times Square – kolejny symbol Wielkiego Jabłka. Setki, tysiące turystów w jednym miejscu, każdy chce, musi, tam być, czasem tylko to pamięta z Nowego Jorku :-). Obowiązkowe zdjęcie, selfie na tle kolejnej ogromnej reklamy, wyświetlanej na telebimie, zawieszonym na ścianie wieżowca. Właściwie, to chyba każdy zna ten plac doskonale, z pocztówek, filmów, relacji telewizyjnych. Odwiedzam go za każdym razem kiedy jestem w mieście.  Za każdym razem zastanawiam się na czym polega jego magnetyzm. To prawda, jest symbolem Nowego Jorku, przepych, bogactwo, kolorowe reklamy, blichtr. To jest prawdziwa Ameryka? A może, tęsknota ludzi za marzeniami, za pragnieniem bycia częścią innej, zadawałoby się lepszej rzeczywistości, potrzeba doskonale odczytana przez speców od inżynierii społecznej…, zrobiło się poważnie i refleksyjnie :-). Tak czy inaczej Time Square robi wrażenie. Kolory zachwycają, barwny tłum, gwar ulicy klaksony samochodów, Afroamerykanie sprzedający płyty DVD „łan dola, łan dola” 🙂 nic tylko kupować, taka okazja, za dolara!!! (raz się skusiłam, a co :-))

W morzu świateł i dźwięków

Sylwester na Times Square, nie poszłam, oglądałam w TV, tłumy na samym placu i w okolicznych ulicach, napięcie rośnie, wszyscy czekają  na Nowy Rok, ostatnie sekundy, odliczanie, wielka kula idzie w dół. 00.15 Times Square opustoszał, niemal nikt nie został żeby celebrować Nowy Rok. Wtedy, wydało mi się to takie smutne. Ten gwarny kolorowy plac stał się zupełnie inny, wielki śmietnik, konfetti, papierki, plastikowe butelki,  trochę tak, jakby  Times Square, to nie był już Times Square w Nowym Jorku, nawet reklamy na moment straciły swój blask, wszystko wydawało się takie szare.  To była tylko chwila, Amerykanie są doskonale zorganizowani  00.20 wchodzą ekipy porządkowe, wjeżdżają samochody sprzątające ulice, zabierane są barierki rozdzielające tłum, przecież od rana plac znów będzie tętnił życiem, a kolejne tysiące ludzi przyjdzie zachwycić się tym kolorowym miejscem 🙂

 6. One World Trade Center oraz pomnik upamiętniający World Trade Center

To miejsce, z oczywistych powodów jest zupełnie inne niż kolorowy Time Square. Chociaż zarówno tutaj, jak i tam są tłumy ludzi, to jednak atmosfera jest jakże różna. Nie ma tego gwaru, zgiełku. Ludzie sprawiają wrażenie trochę nieobecnych, są pogrążeni w zadumie, nad tym, co tu się wydarzyło i czy naprawdę musiało do tego dojść.

To nowojorskie „must see”

One World Trade Center jest najwyższym wieżowcem w USA oraz jednym  z 4  nowojorskich wieżowców stanowiących część nowego kompleksu WTC (obecnie w budowie jest 2 wieżowiec). Kompleks, który powstaje w miejscu zburzonych wież WTC  ma pokazać wszystkim, że Ameryki nie można złamać. Sam budynek jest niezwykle nowoczesny i funkcjonalny. Na trzech ostatnich kondygnacjach zorganizowano atrakcje dla turystów, oczywiście z miejscem widokowym. Wjazd i zwiedzanie jest płatne, bilety można kupić przez internet, rezerwując datę i godzinę wjazdu na górę. A wszystko po to, żeby nie stać w długich kolejkach, trzeba pilnować daty i godziny na bilecie, bo nie ma zmiłuj, kto jest za wcześnie – czeka, kto się spóźnił – nie wchodzi :-). Panorama zapiera dech w piersiach, widok przepiękny na całe miasto, na górze znajdziemy niemało okazji do wydawania pieniędzy, sklepy z pamiątkami,  restauracje. Wjazd na górę trwa minutę. W tym czasie na ścianach windy wyświetlana jest grafika, która daje wrażenie, jakbyśmy poruszali się na platformie na zewnątrz budynku, do tego nie czujemy żadnych przeciążeń przy starcie i hamowaniu windy, (a wjeżdża na 105 piętro w minutę :-))

Pamięć i nowe otwarcie

Tak jak One WTC ma symbolizować nowoczesność potęgę Stanów, tak tuż obok, ludzie którzy zginęli w gruzach budynków WTC, są upamiętnieni w sposób zupełnie odmienny, skromy, prost. Miejsca, w których stały wieże WTC, to teraz głębokie wyrwy w ziemi, w kształcie czworościanu, na ich dnie, na środku, jest kolejny ciemny otwór, otchłań bez dna. Po ścianach otworów spływa woda, która ginie bezpowrotnie w tej otchłani, ucieka, nie można tego zatrzymać. Doskonały symbol przemijania, kruchości ludzkiego życia, w miejscu, gdzie zakończyło się ono dla tak wielu ludzi. Na krawędziach czworościanów, wykończonych blachą wypisane są nazwiska osób, które tam zginęły.

Miejsce warte odwiedzenia i okazja do refleksji. Chociaż pewnie za kilka, kilkadziesiąt lat stanie się bardziej miejscem stwarzającym okazje do zarabiania pieniędzy na turystach, robienia biznesu, niż miejscem pamięci…

 

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” na moim profilu na Facebooku:

Markatomi.pl

lub udostępnij go swoim znajomym.

Dziękuję!

 

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź